3.21.2020

Od Fryderyka Wilhelma cd. Aziraphale'a

Jak on mógł? Jak mógł? Tu nawet nie chodziło o moje umiejętności myśliwskie - może tylko trochę - a o bycie nieprzyjemnym. I wrednym. Przecież miałem słaby dzień, można było to z łatwością zauważyć, moje wszelakie zachowania były z łatwością przez to wyjaśniane. A on jeszcze niemal wtarł mi w pysk to, że potrafił upolować więcej niż ja. Nie miałem zamiaru prosić go o pomoc, ale też upolował w końcu te zające, sfora potrzebowała jedzenia, nie można było go zmarnować.
Miałem ochotę pójść za nim, w końcu był jedynym przyjacielem, który został ze mną ze sfory, ale skoro był wredny i zirytowany moim zachowaniem, więc postanowiłem zrobić coś lepszego i bardziej przydatnego. Zabrałem jego zające i zaciągnąłem do Brooklyn.
- Dobra robota - powiedziała mi. Jakiś fragment mnie chciał w tym momencie odejść, ale nie mogłem.
-  To nie moje. Aziraphale je upolował. - Brooklyn nie wydawała się zbyt przejęta, jedynie pokiwała łbem. Nie czułem się przy niej komfortowo, ale postarałem się uśmiechnąć, by tego nie poczuła. Na pewno miała dużo zadań i zapewne nie przejęłaby się zbytnio tym, jakimi darzę ją uczuciami, ale na wszelki wypadek, nie ma co dokładać ciężaru.
Minęło trochę czasu i Aziraphale’a ciągle nie było. Nie powinienem się przejmować zresztą, to był dorosły pies, który radził sobie świetnie samotnie, tylko oczywiście, ja się lekko niepokoiłem. Tylko lekko i dlatego, że zwiadowcy spostrzegli w okolicy rodzinę niedźwiedzi. Pewnie sam się wpakuje w kłopoty, to do niego podobne. Zresztą, czy wszyscy w nich nie byliśmy? Uciekając przed wrogami w nieznane. To brzmi jak fabuła książki, którą z chęcią przeczytałbym raz, a potem odłożył na półkę.
Porozmawiałem z Wegą, bo wydawała się być czymś zestresowana, ale nie powiedziała mi czemu. Miałem nadzieję, że w jakiś sposób te kilkanaście minut pomogło jej się rozluźnić. Z tą myślą czułem się nieco lepiej, ale nie poprawiło mojego humoru, ani nie sprawiło, że futro wyschło mi szybciej.
Starałem się nie wychodzić specjalnie poza naszą grupę, ale jednocześnie ciągle czułem się lekko zirytowany całym dzisiejszym dniem i brakiem ofiar. Niezupełnie zagłębiłem się w las, ale przebywałem na granicy naszej grupy. Oczywiście moje szczęście nie było zbyt wielkie i kiedy zostałem trochę bardziej z tyłu, wpadłem na Aziraphale’a. Dosłownie wpadłem, bo, ponownie, moje szczęście.
- Coś się stało? - zapytał mnie. Tak po prostu.
- Nie - odpowiedziałem. - Absolutnie nic, wszystko świetnie, klawo, nie rozumiem czemu w ogóle pytasz. - Nie rozumiałem, czemu tak szybko mówiłem, umiałem przecież kłamać. Nie chciałem umieć, ale umiałem.
- Czyżby? - Przekręcił łeb.
- Tak, tak, no przecież widzisz, mam cztery łapy, jeden łeb, a sfora dostała jedzenie. Dzięki tobie. Nie mnie. Jest świetnie.
- Mała przysługa, wisisz mi. Powinieneś się cieszyć.
- Nie pro... - Ugryzłem się w język. Nie powinienem być nieuprzejmy, a to właśnie byłby idealny przykład nieuprzejmości. - Tak, dziękuję, przyczyniłeś się dla dobra sfory, wbrew temu co mówiłem. - Przyznałem niechętnie, chociaż miałem nadzieje, że nie dało się tego rozpoznać w moim głosie.
- Obrzydliwe. Przyczyniłem się do dobra, nie nazywaj tego tak. - Uśmiechnąłem się mimowolnie.
- Wiesz dobrze, że tym to jest. W końcu nie upolowałeś tych wszystkich królików dla siebie. Miałeś moment altruizmu.
- Dla ciebie.
- Nie radziłem sobie aż tak źle - zaprzeczyłem.
- Radziłeś.
- Dobrze, dobrze, to nie ma znaczenia. Sfora ma jedzenie, ja powinienem je zdobyć, niestety nie zrobiłem tego, ale ty pomogłeś. I za to dziękuję. Planujesz włóczyć się bez celu czy wracasz do sforzan?
- Włóczyć się bez celu, to właśnie robię. Kogo obchodzi gdzie jestem i co się ze mną dzieje. Tak, będę się włóczył bez celu.
- Jesteś członkiem społeczeństwa, do tego dość małego, twoje dobre samopoczucie jest istotne. Ale, co byś powiedział na włóczenie się z celem. - Postanowiłem przełamać moją dumę. - Niekoniecznie dzisiaj, oczywiście, może jesteś już zmęczony, ale gdybyś tak udał się na polowania ze mną? Sforze przydałaby się twoja pomocna łapa.
(Az?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz