— Nic mi nie jest, spokojnie. — Uśmiechnęłam się nieznacznie, na co samiczka odetchnęła z ulgą.
— Jak łapa? — zapytała odsuwając się delikatnie, żeby zobaczyć stan mojej kończyny.
— Usztywniona. — Odparłam zgodnie z prawdą.
Kiedy wydostali mnie już z dziwnej dziury, w którą przypadkiem wleciałam, Mars opowiedział mi w skrócie co stało się w sforze, kiedy mnie i Swallow nie było. Ona także została zaznajomiona z tą historią, przez Pergilmesa. Był jakimś moim dalekim wujkiem albo kuzynem, wolałam nie wnikać. Prawdę mówiąc nie znałam za dobrze swojego drzewa genealogicznego. Obchodziło mnie tylko moje rodzeństwo, a przynajmniej na tyle, żeby znać ich imiona. Odkąd dorośliśmy, nasze kontakty znacznie osłabły, a ja nie potrafiłam wystarczająco o nie zadbać. Prawdę mówiąc, niekoniecznie chciałam. Dobrze nam się dorastało, w porządku było razem mieszkać, ale potrzebowałam przestrzeni, która była tylko moja. Przynajmniej zanim nie poznałam Swallow. Od niej nie chciałam się uwalniać w żaden sposób. Dziwiło mnie tylko, że ona tak po prostu chce być ze mną.
Rozejrzałam się. Dużo psów. Skrzywiłam się na myśl, że mamy dalej wędrować razem z nimi wszystkimi, aczkolwiek nie mówiłam nic. Nie miałyśmy gdzie wracać. Najbezpieczniejszą opcją było przyłączenie się do grupy psów, która nas kojarzy (więc chyba nie powinna zachowywać się w stosunku do naszej dwójki wrogo). Póki co tak czy siak mieli postój, więc również my miałyśmy szansę odpocząć po długiej wędrówce.
Pierwsza noc była nieprzyjemna. Gdyby nie to, że u mego boku spała Swallow, prawdopodobnie w ogóle nie byłabym w stanie spać. Źle czułam się w większej grupie, nawet będąc jej częścią. Przewracałam się z boku na bok czując narastającą we mnie frustrację, aż w końcu nie wytrzymałam i podniosłam się do siadu. Zerknęłam raz jeszcze na śpiącą partnerkę i uśmiechnęłam się mimowolnie, po czym wstałam i najciszej, jak potrafiłam, oddaliłam się ku tafli jeziora. Mało kto decydował się spać tuż koło wody. Było tu chłodniej. Mimo nadchodzącej wiosny nie było wciąż wystarczająco ciepło, aby móc pozwolić sobie na dłuższe przebywanie w tego typu miejscach, szczególnie nocą. Usiadłam przy brzegu, wpatrując się w taflę bez wyrazu.
— Senshi? — usłyszałam.
Nim mnie znalazła, księżyc zdążył przejść spory kawał nieba. Odwróciłam łeb w jej kierunku.
— Dlaczego wstałaś? Zmartwiłaś mnie, kiedy obudziłam się, a ciebie nie było. — Usiadła obok mnie, trącając mnie delikatnie pyszczkiem.
— Przepraszam. Jakoś nie mogłam zasnąć. Nie chciałam cię budzić. — Odparłam zgodnie z prawdą.
Swallow? ♥ || 433 słowa

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz