Jezioro okazało się idealnym miejscem na postój. Myśliwi nie narzekali na brak zwierzyny. Co chwilę jeden po drugim przynosili swoje zdobycze i pokazywali je zadowolonemu Cretcherowi, który od czasu do czasu kiwał głową. Był odpowiedzialny za tak zwane ''wielkie polowanie'', o którym głośno było wśród sforzan. Wkrótce Brooklyn zwołała także zwiadowców, a wujek Pergilmes strażników. Wszyscy mieli łapy pełne roboty.
Z zadowoleniem przyglądałem się tafli wody, mogąc w końcu odetchnąć. Już dawno chciałem trochę odpocząć od pracy, choć nie prosiłem wcześniej o żadną przerwę na odpoczynek, gdy mogłem to zrobić. Razem z medykami mieliśmy wiele na głowie, a ja nie mogłem pozwolić sobie na zostawieniu kolegów po fachu samym sobie, a co dopiero psów, które niezwłocznie potrzebowały naszej pomocy. Odkąd ogłoszono postój, zrobiło się spokojniej. Od kilku godzin nic się nie działo, w naszym kąciku szpitalnym nie mieliśmy żadnych pacjentów. Od początku postoju żaden pies nie potrzebował naszej pomocy, co nie znaczyło jednak, że wkrótce aktualny stan mógłby ulec zmianie. Wszystko było możliwe, a ja w każdej chwili byłem gotowy stanąć na łapach i udzielić pomocy każdemu, kto by ją potrzebował. Na razie jednak leżałem na brzegu jeziora, wygrzewając się w promieniach słońca.
Temperatura była dodatnia, śnieg topniał. Chwilę zastanawiałem się, czym jest to spowodowane. Mieliśmy początek marca. Czy to przez ocieplenie klimatu, czy przez dziwną aurę, która wisiała w powietrzu? Nie dane mi było głębiej się nad tym zastanowić, ponieważ usłyszałem głos Prestiana. Poinformował mnie, że zbiera medyków, bo ma dla nas zadanie do wykonania. Wstałem z posadzki, bez niechęci. Praca była ważniejsza niż moje zachcianki. Dobro innych nade wszystko.
Medycy szybko się zebrali we wskazanym miejscu. Z uwagą słuchałem Prestiana, tak samo, jak pozostali medycy. Oznajmił, żebyśmy udali się w poszukiwaniu fiołków polnych, bluszczu pospolitego, perzu właściwego, szczypiorku oraz wrotycza pospolitego. Zioła lecznicze były nam naprawdę potrzebne, ponieważ kończył nam się ich zapas. Nie miałem wątpliwości co do tego, że miejsce, w którym się zatrzymaliśmy, jest obfite w rośliny. Sądziłem, że szybko znajdziemy te rośliny, bowiem w powietrzu czuć było słodki zapach ziół i innych roślin.
W myślach szybko przypomniałem sobie informacje dotyczące poszukiwanych przez nas roślin, a także jak dokładnie wyglądają. Dzięki temu utrwalałem sobie przydatne informacje. Fiołki polne mają działanie odtruwające, moczopędne. Bluszcz pospolity jest przeciwzapalny oraz przeciwkaszlowy natomiast przez właściwy jest słabo przeczyszczający, moczopędny, przeciwbakteryjny, przeciwgorączkowy, a nawet żółciopędne. Szczypiorek jest na ból gardła, ma też działanie moczopędne, natomiast wrotycz pospolity głównie używamy go przy stłuczeniach, zwichnięciach, reumatyzmie i chorobach skóry.
Najpierw przeszedłem dookoła jeziora, sądząc, że może gdzieś tutaj, w pobliżu miejsca postojowego znajdę jedną z potrzebnych roślin. Widziałem wiele ziół leczniczych, ale żadna nie była rośliną, którą wymienił Prestian. Zapamiętałem miejsca, w których znalazłem inne rośliny, a następnie obrałem inny kierunek. Mogły się jeszcze przydać. Chciałem jeszcze później po nie wrócić.
Skierowałam się w głąb lasu. Lód topniał, ukazując trawę, która wydawała się powoli odżywać pod wpływem promieni słonecznych. Przyglądałem się śniegowi, chcąc dostrzec wystającą roślinę, którą akurat szukam.
Przemierzałem las, lecz nigdzie nie mogłem znaleźć potrzebnych roślin. Gdy zorientowałem się, że las powoli się kończy, miałem zamiar zawrócić, kiedy parę metrów dalej zobaczyłem ogrodzenie, a za nim rosnące piękne kwiaty. Na ich widok oczy mi zabłysły. Tam powinienem coś znaleźć – pomyślałem. Nie zawahałem się zrobić dziurę w ziemi tuż pod siatką, aby przedostać się na drugą stronę, mimo że za mieniącymi się kolorami zobaczyłem budynek należący do ludzi.
Ogród mienił się od nadmiaru kwiatów i innych roślin. Nie miałem czasu ich podziwiać, mimo jego piękna, bo ludzie w każdej chwili mogli zauważyć moją obecność, a to na pewno nie skończyłoby się dobrze. Rozglądałem się za poszukiwanymi roślinami. Wtedy zauważyłem szczypiorek. Niezmiernie ucieszyłem się na jego widok. Chwyciłem ich, jak najwięcej się dało, a następnie czmychnąłem do lasu.
Zadowolony z siebie ruszyłem do Prestiana przekazać mu zebrany przeze mnie szczypiorek. Nie zawiodłem go!
A jak idzie kolejnemu medykowi?


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz