
Picture by Lori
OPIEKUN: Został nim Prestian.
IMIĘ: Bazyli. Jest to tylko skrócona nazwa jego gatunku, która przyjęła się w formalnościach.
PŁEĆ: Jest to samiec lub dokładniej określając - kogut. Jeszcze nie zdarzyło się, aby na świat przyszła żeńska przedstawicielka tego gatunku.
WIEK: Niedawno wykluty dzieciak, którego wiek liczy się jeszcze w tygodniach, a nie latach. Bazyliszki wydają się dożywać kilku tysięcy lat, a sam proces dorastania trwa przynajmniej dwieście.
GATUNEK: Jak już było wspomniane - bazyliszek, samozwańczy król węży i ptactwa.
KATEGORIA: Zwierzę magiczne małe niegroźne.
OSOBOWOŚĆ: Typowy dzieciak. Ruchliwy, wiecznie chcący się bawić dzieciak. Większość czasu spędza biegając wokół bez powodu, dziobiąc wszystko i wszystkich, a czasem przeprowadzając masakry na okolicznych populacjach wszystkiego, co tylko mniejsze i słabsze. W przebłyskach dominacji próbuje czasem wystraszać każdego, kto tylko naruszy jego przestrzeń czy będzie próbował zabrać, co on sobie przywłaszczył, ale zwykle wystarczy jeden zbyt gwałtowny ruch, a ucieknie z pełnym przerażenia piskiem.
Kocha Presta najszczerszą miłością dziecięcą. Na swój naiwny sposób chce go bronić, być bronionym przez niego, podawać mu to, o co on poprosi, a także z dumą kłaść mu pod łapy nornice z wyprutymi flakami. Czuje ogromne osamotnienie, jeżeli nie może wyczuć niedaleko siebie obecności psa. Byłoby to przyjmowane z irytacją ze strony niemającego wyboru właściciela, jednak szczęśliwie dla niego, Bazyli wie, kiedy ma być po prostu cicho i udawać, że nie istnieje.
Bazyliszek wyjątkowo nie lubi dźwięków przypominających pianie koguta, przerażają go wszelkie łasicowate stworzenia, a także szczerą nienawiścią darzy pająki.
ZDOLNOŚCI: Jak na magiczne stworzenie nie jest specjalnie przydatny. Najważniejsze jest to, że Bazyli potrafi nabywać nowe umiejętności oraz zapamiętywać konkretne sekwencje, co związane jest z jego wykształconym mechanizmem kopiującym. Objawia się on szczególnie poprzez łatwość w naśladowaniu przez niego zasłyszanych dźwięków.
Jest stałocieplny (chociaż miejsca nieprzykryte piórami łatwo się wychładzają), wrażliwy na drgania, a także wiele wskazuje na to, że widzi promieniowanie cieplne.
Całkiem sprawnie pozbawia życia małe stworzonka, lecz w tym wieku nie wykształciły się u niego zdolności, jakie byłyby w stanie sprawić, że bazyliszek byłby zagrożeniem dla sforzan. Zapowiada się, że słynny morderczy wzrok oraz jad nie pojawią się u niego w czasie najbliższych dekad.
HISTORIA: W krótkiej wersji: Prestian był pierwszym, który został zobaczony przez świeżo co wyklute pisklę. W odruchu uznał psa za swojego rodziciela i tak teraz za nim człapie. Dłuższa wersja to szereg niepoukładanych przesłanek, poprzetykanych niejedną niewiadomą. Musiał być kiedyś ktoś, kto specjalnie zainicjował proces tworzenia się bazyliszka, zbudował nawet dla niego cały kompleks, a dla siebie laboratorium, a następnie z nieznanego powodu je opuścił. Pojawia się również postać psa zwanego Sau, jaki jednak nie miał szansy, aby kiedykolwiek nawet zbliżyć się do miejsca wyklucia kreatury. Prestian poznał się z nim podczas pobytu w lochu i przed ucieczką dostał instrukcje, jak zakończyć pewną nurtującą więźnia sprawę. Medyk kilka lat później postanowił się nią zająć. Odłączył się od wędrującej grupy, a po serii przeszkód udało mu się zainicjować proces wyklucia bazyliszka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz