3.16.2020

Od Prestiana cd. Petera

https://dogs-republic.blogspot.com/2020/02/od-petera-do-prestiana.htmlhttps://dogs-republic.blogspot.com/2020/03/od-petera-cd-prestiana.html
  Lubiłem dziadka. Nie lubiłem jednak, jak jego dysfunkcje drwiły z medycyny. Ostatecznie całym skrzydłem medycznym już od dawna staraliśmy się przywrócić osłabiony organizm do stanu sprzed dostania się kiedyś pod wpływ zbyt wielu torturujących eliksirów. Zdecydowana większość leków nie dawała żadnych zadowalających efektów, a reszta... sam już nie wiedziałem, czy może nie była jakimś przeklętym placebo. Oprócz tego w życie wchodziły wszelkie terapie. Ciepło, zimno, woda, a Fobos bywał kreatywny. Pamiętałem, że przed wojną pomysł sprowadzenia delfinów był dziwnie realny. Dziadek mimo wszystko godnie znosił te tortury i prawdopodobnie robił wszystko, aby powrócić do normy i wyrwać się z tej ciągnącej kaźni. Można było więc powiedzieć, że leczenie pomimo długości trwania przywracało pacjenta na nogi w bardziej lub mniej pośredni sposób.
  Spojrzałem się na przodka.
 - Dotąd jedynym pewnym sposobem jest rehabilitacja. - stwierdziłem, a widząc, że sznaucer rzeczywiście rozgląda się za patykiem, zbliżyłem się. - Jeszcze trochę, a nawet będziesz miał siłę, aby mnie uderzyć.
 - Do tego czasu zostaje mi przekonać cię, abyś sam się uderzył.
 - Wierzę, że jesteś w stanie. - przyznałem może nawet i szczerze. - I właśnie takie rzeczy sprawiają, że dostajesz jedzenie i jestem pewien, że takim trybem uda ci się nakłonić kogoś, aby przenosił cię przez przeszkody czy wykopał spod śniegu. - tymczasem warto zauważyć, że sam nie byłem zbyt przekonujący. Dowodem było to, że dziadek nie wyglądał na takiego, który zaakceptował moje słowa.
 - Jesteś pewien, że nie ma jeszcze jakiegoś niewypróbowanego sposobu? Dużo siedziałeś nad tymi pożółkłymi manuskryptami.
 - Te o tematyce medycznej były zwykle wymysłami średniowiecza, a w tym jeszcze opisami zabobonów. Równie często polecają wycięcie części mózgu czy obtoczenie w pokrzywach i krwi dzika podczas pełni.
 - To już coś. Zostaje mi zapytać, co nakazaliby mi.
 - Jesteś pewien? - dziadek Peter kiwnął głową, a ja z niemalże bezgłośnym westchnięciem spróbowałem przypomnieć sobie tłumaczoną niegdyś stronicę. Nie przyszło mi to aż tak trudno, chociaż wydawało mi się, że było to wieki temu. Tekst wyrył mi się w pamięci głównie z powodu rozgniecionego pająka w rogu. - Sam się o to prosisz. - dodałem jeszcze i zacząłem nieśpiesznym krokiem przemierzać okoliczną przestrzeń, aby dodatkowo jeszcze rozbudzić szare komórki. - Powinieneś wyważyć eliksir na bazie piwa. Większość składników to łatwo dostępne zioła. Oprócz nich zdobywasz gwiazdkę z nieba i środkowy palec baby jagi. Pijesz z czaszką tura na głowie.
 - Nie wiedziałem, że masz taką wyobraźnię, Prest. - trudno było mi określić w tym momencie, czy był zawiedziony, czy nie.
 - Ten przepis rzeczywiście istnieje. - zauważyłem. Przez cały czas opisywania wyraz mojego pyska utrzymywał się w poważnej neutralności. - Wymyślił go jakiś ludzki szaman i musiał mieć świetny ubaw, kiedy dał sobie go zapisać... Wracamy do zwykłej rehabilitacji? Mamy czas, dziadku. Nie musisz się obawiać, że wsadzimy cię na odpływającą krę.

Peter?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz