2.23.2020

Od Kilmi do Etera

— Wszyscy obecni? Za chwilę wyruszamy — oznajmiła Brooklyn.
Siedziałam przy Billu, obserwując zebrane psy, które rozglądały się, czy wszyscy się zebrali. W myślach kpiłam z ich sztucznej życzliwości. Wszyscy byli tak bardzo fałszywi, że zbierało mi się na mdłości.
— Etera brakuje — zauważyła Persefona.
— Poszedł na polowanie — wtrąciła się Rea.
Ta pierwsza szybko stanęła na łapy.
— Pójdę po niego — zaproponowała.
— Nie, Persefono. Jeden ze strażników powinien po niego pójść, ze względu na grasujące w okolicy rysie.
Persefona skłoniła lekko łeb i posłusznie usiadła. Powstrzymałam się od prychnięcia na jej pokorną reakcję. Nawet nie próbowała drugi raz walczyć o pozwolenie, aby mogła pójść odszukać brata. Co z niej za siostra! – gardziłam nią.
— Ty, Kilmi, po niego pójdziesz.
Otworzyłam z niedowierzania pysk i zmarszczyłam gniewnie brwi. Nie chciało mi się szukać jakiegoś tam Etera.
W okamgnieniu wstałam i już miałam się jej sprzeciwić, ale słowa Billa mnie od tego powstrzymały:
— Idź, Kilmi.
Spojrzałam na niego, niedowierzająco. Po której stronie on stoi? – zastanawiałam się, patrząc w jego spokojne, piwne oczy. Czasami naprawdę tego nie wiedziałam.
Zacisnęłam wargi i kiwnęłam sztywno łbem, nie mając ochoty wykonywać jakieś głupie polecenia. Z wielką niechęcią wciągnęłam powietrze, szukając zapachu Etera. Szybko go znalazłam, mimo zlewającego się w jedną całość zapach psów. Ruszyłam za wonią psa, nie oglądając się za siebie.
W ogóle nie chciało mi się go szukać. Równie dobrze moglibyśmy ruszyć w podróż bez niego. Z pewnością by nas odnalazł, a jeśli nie to i tak nie był nikim ważnym w naszej sforze.
Idąc za zapachem psa, wyczułam także odrażający zapach rysiów. Było ich dwóch. Woń była świeża, znajdowali się niedaleko. Nadstawiłam uszy, wyczulając wszystkie zmysły. Nie bałam się jakiś tam rysiów, choć na swoim sumieniu nie miałam jeszcze ani jednego – obciążone było jedynie od wilków i kotów, które pokonałam w walce, a które zostawiły po sobie tylko blizny na mojej skórze.
Miałam szczerą nadzieję, że nie będę musiała ratować mu tyłka. Nie chciało mi się tego robić.

Eter?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz